1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30
sobotnie popołudnia wychodziłem z matką na spacer strój elegancki i drogocenny nosił piętno egzotycznych krajów Chwilami wynurzał głowę z tych rachunków jakby dla zaczerpnięcia