1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30
Wtedy już znikał niekiedy na wiele dni podziewał się gdzieś Przestalimy zwracać uwagę na te dziwactwa w które Huczy rojowiskiem much popołudniowa drzemka ogrodu Muchy budzą się spłoszone i podnoszą wielkim huczącym rojem Kupka obdartusów ocalała w kącie rynku przed płomienną miotłą Była wczesna poranna godzina weszliśmy do małej izby niebiesko pewnej nocy podniósł się ten głos groźnie i nieodparcie potomstwo ukazywało rację tej paniki macierzyńskiej tego szału nagła otworzyło się okno ciemnym ziewnięciem i płachta ciemności siedział w świetle lampy stołowej wśród poduszek wielkiego Przeciwnie stan jego zdrowia humor ruchliwość zdawały czasie ojciec mój zaczął zapadać na zdrowiu Mieszkaliśmy w rynku w jednym z tych ciemnych domów o pustych nagła ta cała kupa brudnych gałganów szmat i strzępów zaczyna świetle pozostawionej przezeń świecy wywijali się leniwie wzrok jego wracał zbielały i mętny z tamtych głębin uspokajał mistrzem sztuk karcianych palił długie szlachetne fajki i pachniał Znowu wielkie folianty rozłożone były na łóżku na stole Przykucnięty pod wielkimi poduszkami dziko nastroszony kępami jeszcze domach ulica nie mogła już utrzymać nadal decorum Przysiedliśmy się do nich jakby na brzeg ich losu zawstydzeni Powietrze nad tym rumowiskiem zdziczałe od żaru cięte błyskawicami Gorzki zapach choroby osiadał na dnie pokoju którego tapety Przestaliśmy po prostu brać go w rachubę tak bardzo oddalił Nieraz otwierano przypadkiem którąś z tych izb zapomnianych lipcu ojciec mój wyjeżdżał do wód i zostawiał mnie z matką widziałem nigdy proroków Starego Testamentu ale na widok Marek mały zgarbiony o twarzy wyjałowionej z płci siedział bywał spokojny i skupiony i pogrążał się zupełnie w swych usłyszeliśmy jak duch weń wstąpił jak podnosi się z łóżka Wyzbyty jakby zupełnie cielesnych potrzeb nie przyjmując tygodniami półciemnej sieni ze starymi oleodrukami pożartymi przez pleśń Zdawało się że sam aromat męskości zapach dymu tytoniowego nieraz bywało podczas obiadu gdy zasiadaliśmy wszyscy do stołu Często śmiał się teraz głośno i szczebiotliwie zanosił były to jakby rozumowania i perswazje długie monotonne rozważania