1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30 1 5 10 20 30
patrząc widziałem go groźnego Demiurga jak leżąc na ciemnościach wzrokiem wędrującym po dawnych wspomnieniach opowiadał dziwne wreszcie na rogu ulicy Stryjskiej weszliśmy w cień apteki Kwadraty bruku mijały powoli pod naszymi miękkimi i płaskimi bywał spokojny i skupiony i pogrążał się zupełnie w swych Stałem oparty o niego bokiem i patrzyłem na te delikatne ciała Wodziłem za nim tęsknym wzrokiem pragnąc by zwrócił Wielka jej głowa jeży się wiechciem czarnych włosów